Rozmowa z Maciejem Żurawskim, kapitanem reprezentacji Polski
Jest mecz z Niemcami, arbiter dyktuje rzut karny. Podejdzie Pan do piłki?
A dlaczego miałbym nie podchodzić? Jeśli pojawi się taka szansa, to trzeba ją wykorzystać. Skąd takie pytanie?
Bo jedenastka w meczu z Danią była przez Pana wykonana fatalnie.
Po prostu przekombinowałem. Miałem wrażenie, że bramkarz Duńczyków przez cały mecz nie rzucał się w prawą stronę, więc w ostatniej chwili zmieniłem zamiar, no i stało się. Jednak w spotkaniu z Niemcami strzeliłbym spokojnie. Może zrobię to z czarną przepaską na oczach, by nie widzieć bramkarza.
Czyli próbował Pan zastosować zasłonę dymną?
Można tak to interpretować, a może po prostu chciałem trochę rozgrzać ich bramkarza, bo nie miał za dużo pracy (śmiech). Generalnie jednak to lepiej, że taka sytuacja zdarzyła się teraz, a nie na Euro.
Jeszcze nigdy z Niemcami nie udaÅ‚o nam siÄ™ wygrać…
Nie wiedziałem o tym, zresztą nigdy się nie zajmowałem statystykami. Liczby nie grają, każdy mecz jest inny. Ale jak już mam to jakoś skomentować, to powiem tak: każda seria kiedyś się kończy.
Jednak w meczu podczas mistrzostw świata seria się nie skończyła. Na Euro może być inaczej?
Tamto spotkanie nie ma już znaczenia, chociaż na pewno fakt, że graliśmy z nimi wtedy i teraz spotkamy się ponownie, może budzić dodatkowe emocje. Co pamiętam z meczu w Dortmundzie? To, że byliśmy bliscy remisu, a stracony gol wyjątkowo mocno zabolał. Teraz oba zespoły zaczynają nowy turniej, z czystym kontem.
Początek jest jednak bardzo ważny. Gdyby zdarzył się falstart, to mecz z Austrią może być grą o wszystko.
Taaak, a ten z Chorwacją spotkaniem o honor. Też słyszałem ten dowcip kibiców, lecz zupełnie mnie nie śmieszy. Trener Leo Beenhakker kilka razy powtarzał, że chciałby, aby nasi fani bardziej w nas wierzyli, a ja przychylam się do tej opinii.
Na co więc stać naszą reprezentację w mistrzostwach Europy?
Na wszystko. Powstał ciekawy zespół, do którego Beenhakker znalazł klucz. W dodatku jest w nim grupa zawodników powoli kończących karierę, lecz ciągle głodnych reprezentacyjnego sukcesu oraz piłkarze wchodzący do kadry bez kompleksów, a to stanowi dobrą mieszankę. Na mistrzostwa musimy jechać z nastawieniem, że zdobędziemy złoto.
Panuje opinia, że mistrzostwa Europy to trudniejszy turniej niż mistrzostwa świata.
Nie wiem, bo na Euro jeszcze nigdy nie grałem, zresztą pod tym względem nie jestem w kadrze wyjątkiem (śmiech). Ale chyba rzeczywiście stawka drużyn jest bardziej wyrównana i szersze jest grono faworytów.
Pożegnalny remis z Danią to dobry prognostyk?
Nasi grupowi rywale w ostatnich sparingach też nie błyszczeli. Po prostu wszyscy mamy podobny cykl przygotowań i po dużych obciążeniach fizycznych musimy odzyskać świeżość. Mecze towarzyskie służą zresztą przede wszystkim szlifowaniu pewnych wariantów gry i nie można z nich wyciągać za daleko idących wniosków.
Podsumowując: jedziemy po złoto?
Oczywiście, podobnie jak pozostałe piętnaście drużyn.
Autor artykułu: Rozmawiał Rafał Musioł