Niemal jedna piąta mieszkańców opolskich wiosek to martwe dusze. Liczba faktycznych mieszkańców wsi jest o 18,9 procent niższa od oficjalnej. Są wsie, gdzie odsetek emigrantów nadal figurujących w rejestrach przekracza 30 procent. Prawdziwy demograficzny portret opolskiej prowincji znaleźć można w najnowszej książce prof.Romualda Jończego “Zewnętrzne migracje ludności wiejskiej Opolszczyzny po wejściu Polski do Unii Europejskiej”.
Książka skupia się na ostatnim okresie, ale analizy autora sięgają kilkudziesięciu lat wstecz. i zawierają szereg bardzo interesujących danych. Oto między 1997 a 2007 rokiem z opolskich wiosek wyemigrowało 46,4 procent rodzimych mieszkańców. Najwięcej z tych miejscowości, do których zaczęła się sprowadzać ludność napływowa spoza Śląska Opolskiego. Dziś szczycimy się na Opolszczyźnie doskonałymi stosunkami między polską większością a mniejszością niemiecką, ale -jak się okazuje – jeszcze niedawno lokalne konflikty na tle etnicznym napędzały emigrację.
Praca Jończego to lektura obowiązkowa dla włodarzy regionu zatroskanych o zrównoważony rozwój Śląska Opolskiego. Jończy jest w regionie człowiekiem-instytucją, od lat uchodzi za najwybitniejszego specjalistę od migracji zarobkowych. Jego najnowsza praca została już entuzjastycznie oceniona przez wojewodę Ryszarda Wilczyńskiego, który napisał: “Doczekaliśmy się pracy absolutnie fundamentalnej stanowiącej przełom w pracach diagnostycznych nie tylko nad obszarami wiejskimi, ale i nad całą Opolszczyzną”.
Jończy zaczął karierę na Uniwersytecie Opolskim, ale doceniono go we Wrocławiu, gdzie otrzymał stanowiska syefa katedry tamtejszego Uniwersytetu Ekonomicznego. Swój czas dzieli między Wrocław a naszą Politechnikę Opolską.
Według ksiąg meldunkowych wiejska ludność województwa opolskiego to ponad 495 tysięcy osób. Z badań prof.Romualda Jończego wynika jednak, że opolskie wioski faktycznie zamieszkuje około 401,6 tysiąca osób. Brakujące 93,6 tysiąca mieszkańców to tak zwani emigranci “zawieszeni”, czyli osoby, które się nie wymeldowały, ale na stałe opuściły region i kraj. Większość z nich zrobiła to jeszcze przed 1993 rokiem. Dziś dominuje inny model emigracji. Opolanie nie wyjeżdżają na stałe, ale pracują za granicą – albo wyjeżdżają co jakiś czas na saksy, albo pracują tam cały czas. Z badań Jończego wynika, że aż 37,9 tysiąca mieszkańców opolskich wiosek pracuje stale i wyłącznie za granicą.
Jończy wykonał benedyktyńską pracę: przebadał 55 wiosek zamieszkanych w sumie 30.448 osób i rozrzuconych po całym Śląsku Opolskim. To istotne, bo dzięki temu mógł porównać procesy migracyjne w rejonach zamieszkanych przez ludność rodzimą i napływową. A różnice są ogromne: są śląskie wioski, w których “martwe dusze” przekraczają 30 procent mieszkańców, ale są i takie, gdzie nie ma ich praktycznie wcale.
Skąd ta różnice? To drażliwy temat: najwyższa emigracja była w tych miejscowościach, w których masowo zaczęli osiedlać się Polacy. “Przybyła nowa ludność, głównie napływowa, z odmiennymi i zróżnicowanymi wzorami zachowań. co implikowało dyskomfort autochtonów i konflikty lokalne, a tym samym prowadziło do nasilenia emigracji stałych” – czytamy w pracy Jończego.
- Dla tych ludzi to wciąż trudne tematy, proszę o niepodawanie pełnych nazw miejscowości – mówi prof.Jończy.
Warto jednak przytoczyć trzy przykłady. Wieś P. w powiecie głubczyckim, niemal w całości zasiedlonym przez ludność napływową. Wyemigrowało z niej, uwaga, aż 91 procent ludności śląskiej. Inny przykład: wieś P., stolica gminy w powiecie opolskim. Wyjechało 1.303 Ślązaków, czyli 57 procent ludności rodzimej. Dziś mamy tam najwyższy, bo sięgający 36 procent, odsetek “martwych dusz”. Trzeci przykład: wieś K. w powiecie kozielskim, gdzie uruchomiono duży zakład, który przyciągnął pracowników spoza gminy. Wyjechała jedna trzecia Ślązaków, co nie osłabiło konfliktów – kilka lat temu mieszkańcy wioski chcieli założyć “stowarzyszenie mniejszości polskiej”, by zaprotestować przeciw polityce gminnych władz zdominowanych przez mniejszość niemiecką.
A bilans tych migracyjnych ruchów na opolskiej prowincji? W ciągu 30 lat liczba rodowitych Ślązaków zmalała o 46 proc. a liczba polskiej ludności napływowej wzrosła o 26 proc.
Autor artykułu: Marek Świercz