Trener Marco Bonitta wciąż szuka w swoim zespole – niczym Robert Kubica w swoim bolidzie – optymalnych rozwiązań. Wczoraj za takie właśnie uznał wyjściową szóstkę w składzie: Milena Sadurek, Anna Podolec, Małgorzata Glinka, Anna Barańska, Maria Liktoras i Agnieszka Bednarek.
Ta ostatnia wniosła do zespołu nie tylko sporo walorów estetycznych, ale też – mimo ledwie 22 lat – sporo umiejętności i opanowania. To właśnie środkowa Farmutilu Piła zakończyła spotkanie asem serwisowym, a z 16 oczek zdobytych przez drużynę blokiem aż pięć było jej autorstwa.
Lekko, łatwo i przyjemnie jednak nie było. – Dominikanki dysponują potężną, niemal męską siłą ataku. Serbki też miały z nimi ciężką przeprawą, dlatego cieszę się, że to spotkanie jest już za nami – mówiła Milena Sadurek.
Pod koniec czwartej partii siła rywalek dała się naszej ekipie nieźle we znaki. Sidarka Nunez posłała zagrywkę w tzw. strefę konfliktu i do piłki nikt się nie ruszył. Zrobiło się 23:22 dla przeciwniczek, a Polki zaczęły mieć wielkie oczy. Strachu widać w nich jeszcze nie było, raczej skupienie. No i pożar udało się ugasić. Zamiast tie-breaka zwycięstwo 25:23, a w meczu 3:1. Uff!
- Dominikana to zespół dynamiczny i mocny fizycznie. Popełniał dużo błędów, tyle że początkowo my robiłyśmy ich jeszcze więcej. Na takim rywalu trzeba po prostu usiąść i nie popuszczać. Bo jak da mu się piłki do grania, to będzie uderzał mocno – obrazowo tłumaczyła Katarzyna Skowrońska.
Po meczu, w wygodnym fotelu, już mogła odpuścić. Nie na długo jednak. Już dziś spotkanie z Koreą Płd., której popuścić również nie można.
Najwięcej punktów (20) dla polskiego zespołu zdobyła Małgorzata Glinka, a cieszy fakt, że zbierała je nie tylko często, ale też z niezłą skutecznością (71 proc.). To przyjaciółka Agaty Mróz, która rozgrywa właśnie swój mecz życia. Z dala od Tokio, we wrocławskiej klinice. Dziś wieczorem bądź rano w Boże Ciało czeka ją przeszczep szpiku kostnego. Trzymamy więc kciuki za powodzenie i tej operacji. Bo akcja Pekin zdaje się być pod kontrolą.
Ani na moment nie chciały jej tracić gospodynie tokijskiego turnieju, stąd niejasny regulamin imprezy. Został ujęty w ten sposób, by nie wszystko było zrozumiałe, a Japonki mogły awansować niemal w każdym wypadku.
Wyjaśniamy więc. Z Tokio do Pekinu mają się przedostać cztery drużyny. Trzy pierwsze plus najlepszy azjatycki. Innymi słowy, ekipy spoza Azji, by wywalczyć przepustki, muszą się znaleźć w trójce. Można więc założyć, że na podium znajdą się Japonki, Polki oraz Serbki, a olimpijski paszport dostanie też Korea. A co, jeśli Koreanki również znajdą się w trójce razem z Japonkami? Wtedy dla drużyn z Europy i Ameryki zostanie jedna przepustka, a awans wywalczy także trzecia azjatycka drużyna, Tajlandia. Nawet jeśli zajmie… ostatnie miejsce. Gdzie tu sprawiedliwość?
Nas jednak interesuje przyszłość Polski, również finansowa. Czy za awans do Pekinu obie nasze siatkarskie drużyny zostaną nagrodzone, czy PZPS traktuje to jako narodowy obowiązek?
- Za sam awans nie przewidywaliśmy nagród. Wiemy natomiast, że za olimpijskie złoto zbierze się ok. %072 mln zł. Milion ze związku i nagród państwowych, pół miliona od sponsora, a o resztę zadbam. Jak będzie trzeba, to gdzieś pochodzę i postukam w różne drzwi. Za wicemistrzostwo świata wyszło ok. 3 mln, a wychodziliśmy przecież od kwoty kilka razy mniejszej – zaznacza prezes PZPS Mirosław Przedpełski, który, jak twierdzi, bilet do Pekinu ma już zabukowany. Przed wylotem musi jednak zadbać o zdrowie.
- Jestem po operacji serca, dlatego w czasie pierwszego seta z Dominikaną trochę mnie przytkało – mówi prezes, choć w głosie słychać radość i rezon. – Dopiero co wyszedłem ze szpitala, przede mną rehabilitacja i pobyt w sanatorium, by nabrać sił przed Pekinem. Tam będzie gorąco, a serce już nie to. Panie są na dobrej drodze, ale panów czeka w Espinho trudniejszy turniej. Trzeba być lepszym od gospodarzy, a także od Portoryko, które ma nie tylko grającego w Rosji Hectora Soto, lecz również coraz silniejszą ligę. Tam na mecze przychodzi nawet po 10 tys. ludzi. Niedawno Portoryko ograło Amerykanów – przestrzega.
Polska – Dominikana 3:1 (23:25, 25:19, 25:17, 25:23)
Polska: Sadurek (4 pkt), Podolec (4), Glinka (20), Barańska (10), Liktoras (8), Bednarek (14), Zenik (libero) – Skowrońska (9), Rosner, Skorupa.
Dominikana: Echeniqe (1), Vargas (13), de la Cruz (12), Nunez (12), Rondon (12), Cabral (8), Castillo (libero) – Eve, Caso, del Rosario (1), Rivera (1).
Pozostałe wtorkowe wyniki:
Tajlandia – Portoryko 3:0 (25:20, 25:20, 25:20), Serbia – Korea Płd. 3:0 (25:23, 25:23, 25:19), Japonia – Kazachstan 3:0 (25:21, 33:31, 25:21)
1. Serbia 3 6 9:2
Japonia 3 6 9:2
2. Polska 3 5 7:4
3. Korea Płd. 3 5 6:6
5. Tajlandia 3 4 5:6
6. Dominikana 3 4 5:6
7. Portoryko 3 3 2:9
8. Kazachstan 3 3 1:9
W środę grają:
Tajlandia – Serbia, Portoryko – Kazachstan, Korea Płd. – Polska (godz. 8.30, Polsat i Polsat Sport), Dominikana – Japonia.
W piątek grają:
Kazachstan – Dominikana, Serbia – Portoryko, Polska – Tajlandia (godz. 8.30, Polsat i Polsat Sport), Japonia – Korea Płd.
Autor artykułu: Wojciech Koerber